Zeitenwende

Zeitenwende (z niem. „zmiana czasów”, „punkt zwrotny”, „nowa era”) – termin określający zasadnicze zmiany w niemieckiej polityce zagranicznej, bezpieczeństwa i energetycznej, ogłoszone przez kanclerza Olafa Scholza 27 lutego 2022 r. w przemówieniu w Bundestagu, w reakcji na inwazję Rosji na Ukrainę[1].

Oprócz stanowczego potępienia rosyjskich działań na Ukrainie kanclerz zasygnalizował epokową zmianę w niemieckim myśleniu o polityce międzynarodowej oraz zapowiedział idące za tym działania[2].

Wojna na Ukrainie stała się w powojennej historii Niemiec najważniejszym punktem krytycznym od czasu zjednoczenia, a pod wieloma względami wydarzeniem w ogóle pozbawionym precedensu[3].

Z perspektywy Niemiec rosyjska agresja przeciwko Ukrainie była nie tylko drastycznym pogwałceniem porządku bezpieczeństwa europejskiego czy symbolem fiaska specyficznej tradycji Ostpolitik, ale także symptomem przemian globalnych, które Niemcy odczuwali boleśniej niż większość innych państw europejskich[3]. W istocie atak Federacji Rosyjskiej na sąsiada w gwałtowny sposób kończył całą epokę, której Niemcy nie tylko były beneficjentem, lecz stanowiły w niej także – zarówno w swoim mniemaniu, jak i w ocenie dużej części światowej opinii publicznej – przedmiot podziwu i wzór do naśladowania[3].

Kryzys tej epoki – której filarami były proces globalizacji, pokój, trwałość porządku europejskiego gwarantowanego przez Stany Zjednoczone i względna stabilność systemu liberalno-demokratycznego – dawał o sobie znać już wielokrotnie na przestrzeni ostatnich dwóch dekad[3]. Ale sygnały te – wojny w Gruzji (2008) i na Ukrainie (2014), gwałtowny wzrost potęgi i autorytaryzmu Chin czy okres rządów Donalda Trumpa – albo nie zostały w Niemczech odebrane jako dzwonki alarmowe, albo też nie okazały się dostateczne silne, aby zmobilizować elity i społeczeństwo do podjęcia koniecznych dostosowań[3]. Dopiero agresja 24 lutego 2022 roku zdefiniowana została jako Zeitenwende, czyli zmiana epoki lub punkt zwrotny[3].

Wojna na Ukrainie oznaczała załamanie wieloletniej polityki Niemiec wobec Rosji i ogromnie osłabiła zdolność Niemiec do dostarczania rozwiązań oraz pretendowania do przywództwa[4].

Dla partii głównego nurtu Zeitenwende – a zwłaszcza krytyczne podejście do Rosji i wsparcie Ukrainy – nabrało charakteru tożsamościowego i odróżniało je od adwersarzy ze skrajnej (prorosyjskiej) prawicy[5]. Stało się elementem nie tylko strategii polityki zagranicznej, lecz także światopoglądu stanowiącego kluczowy filar demokratycznego charakteru tych ugrupowań[5]. Powodowało to, że zasadnicza zmiana linii w odniesieniu do Rosji – zwłaszcza w kierunku chęci powrotu do business as usual (lub status quo ante) – byłaby decyzją wymagającą szczególnego uzasadnienia i niewątpliwie budzącą kontrowersje[5]. Innymi słowy: bez głębokiej zmiany warunków koszt polityczny rewizji tego podejścia na rzecz ponownego zbliżenia z Rosją lub ustępstw wobec niej byłby bardzo wysoki, bo naruszałby ramy ukształtowanego konsensusu sił demokratycznych[5]. Wsparcie finansowe i militarne dla Ukrainy, sankcje na Rosję, odcięcie się od rosyjskich surowców oraz odmowa postawy appeasementu (pokoju narzuconego przemocą Ukrainie) – to wszystko są elementy polityki mającej silne i trwałe poparcie wśród partii głównego nurtu i większości społeczeństwa niemieckiego[5].

Kontekst historyczny

Jak twierdzi Thomas Bagger, były ambasador w Polsce, który przez wiele lat był szefem sztabu planowania w niemieckim MSZ, Niemcy bardziej niż inne kraje zinternalizowały tezę Francisa Fukuyamy o końcu historii[6][7]. Dzięki temu mogły poczuć – po raz pierwszy w XX stuleciu, po dwóch strasznych katastrofach – że znajdują się po właściwej stronie dziejów[6]. Stało się tak dlatego, że zasady świata, który wyłonił się po upadku komunizmu i końcu zimnej wojny, idealnie pasowały do kultury politycznej i przekonań wykształconych w Niemczech Zachodnich po 1945 roku[6]. Tak się przynajmniej wydawało[6]. Niemcy, teraz już zjednoczone, nie musiały zmieniać się i dostosowywać[6]. To raczej wiele innych państw, w Europie i poza nią, miało doszlusować do modelu niemieckiego, który jawił się jako wyjątkowo dobrze pasujący do nowej ery[6]. Liberalna demokracja, pacyfizm, socjalna gospodarka rynkowa, otwartość, prymat ekonomii, drugorzędna rola siły militarnej – to wszystko było jak stworzone na potrzeby epoki końca historii, w której dominować miały zasady globalizacji i współzależności[6]. Słowem, rok 1989 był „momentem niemieckim” w dziejach – przynajmniej z perspektywy Niemiec[6].

Niemieckie elity polityczne wyciągnęły z tego dwie nauki, które miały rządzić ich wyobraźnią przez następne trzy dekady[6]. Po pierwsze, ujawniła się przemożna wiara w siły konwergencji[6]. Kwestią czasu miało być, że inne kraje – w tym takie jak Rosja czy Chiny – dzięki wymianie, współzależności i kontaktom przejęłyby wartości oraz mechanizmy rządzące otwartym rynkiem i systemem demokratycznym[6]. Dążenie do tego celu stało się na całe lata mantrą niemieckiej polityki zagranicznej i uzasadnieniem – obok korzyści ekonomicznych – zacieśniania więzów, mimo często głębokich różnic i problemów[6]. Założenie, że świat w linearny sposób zmierzałby do modelu, którego pozjednoczeniowe Niemcy były doskonałym ucieleśnieniem, dawało skuteczne oparcie takiej polityce[6]. Po drugie – jak wskazuje Bagger – brzemienna w skutkach była banalna z pozoru obserwacja Helmuta Kohla, że „po raz pierwszy w historii Niemcy otoczone są przez przyjaciół i partnerów”[6]. Takie ujęcie zmieniło ich spojrzenie na świat: podczas gdy za czasów podziału i zimnej wojny Niemcy były jednym z najsilniej uzbrojonych państw świata, nowa rzeczywistość (lub raczej jej percepcja) skłaniała do wniosku, że siła militarna straciła na znaczeniu[6]. Zjednoczone Niemcy ścięły wydatki na zbrojenia do 1 procenta, zniosły służbę wojskową i znacząco zmniejszyły armię – a odbyło się to bez większych dyskusji i rozterek[6]. Ale działając w sposób odmienny od wielu innych państw, Niemcy uważały, że kroczą w awangardzie przemian i wyznaczają ich słuszny kierunek[6].

Niemcy już za czasów zachodniej Republiki Federalnej rozwijały gospodarkę opartą na eksporcie, dla której światowe rynki stanowiły koło zamachowe[6]. Ale prawdziwy rozkwit tego modelu nastąpił w latach dziewięćdziesiątych XX wieku i później, wraz z triumfem polityki znoszenia barier handlowych, otwierania rynków oraz tworzenia sieci globalnych[6]. To sukces globalizacji i dominująca w latach dziewięćdziesiątych wiara w jej nieprzerwany pochód stanowiły niezbędne warunki do ugruntowania się i rozwoju niemieckiego modelu gospodarczego[6], a także do przekonania o jego niewątpliwych zaletach i przewagach[6]. Podejście to opierało się także na założeniu, że partnerstwo gospodarcze oraz sieć powiązań tworzących stosunek współzależności to najlepsza gwarancja stabilności, bezpieczeństwa i pokoju[6]. Niemieckie elity były przekonane, że logiczną – bo wynikającą z oczywistych z racjonalnego punktu widzenia interesów ekonomicznych – konsekwencją takiej współzależności jest powstrzymywanie się połączonych nią podmiotów (państw) od działań wrogich i wystawiających te interesy na szwank[6].

Niemcy są w wymiarze gospodarczym tak bardzo „zglobalizowane”, jak niemal żadne inne państwo uprzemysłowione[6]. Chociaż ten model eksportowy przyniósł ogromne zyski niemieckim przedsiębiorstwom i całej gospodarce, to uczynił on Niemcy niezwykle podatnymi na zewnętrzne wstrząsy[6]. Takim okazała się przede wszystkim pandemia COVID-19, która spowodowała przerwanie łańcuchów dostaw, od czego zależało funkcjonowanie niemieckiej gospodarki[6]. Pandemia była pierwszym poważnym szokiem, który wywołał w Niemczech dyskusję o ryzykach związanych ze skalą umiędzynarodowienia gospodarki i o koniecznych korektach tego modelu[6][8]. Wojna na Ukrainie stała się dodatkowym, być może przełomowym impulsem do zmian[6]. Pokazała ona w pełnej rozciągłości, jak niebezpieczne mogą być typowe dla globalizacji i stanowiące filar niemieckiego myślenia o świecie ekonomiczne współzależności i powiązania[6].

Wykorzystanie przez Rosję relacji energetycznych jako instrumentu szantażu wobec Unii Europejskiej i Niemiec (choćby przez manipulowanie przesyłem gazu przez Nord Stream 1 pod pretekstem problemów technicznych) było dla Niemiec szokiem[6]. Putin kierował się zupełnie innego rodzaju racjonalnością niż ta, która stanowiła fundament „modelu niemieckiego”[6]. Stawiając na pierwszym miejscu cele imperialne bądź nacjonalistyczne, rosyjski przywódca brutalnie obalił powszechne w Niemczech przekonania[6]. W kontekście niemieckiej polityki zagranicznej to rozpoznanie bodaj najbardziej zasługiwałoby na miano Zeitenwende[6]. Jego bezpośrednia konsekwencja nie mogłaby być dla Niemiec bardziej niepokojąca: upadek mitu współzależności jako gwarancji bezpieczeństwa stawiał bowiem pod znakiem zapytania trwałość nie tylko relacji z Rosją, lecz także samego modelu gospodarczego, który przez lata uważany był za dumę i źródło przewagi Niemiec[6][9].

Zależność od importu surowców energetycznych z Rosji to bardzo ważny, ale nie jedyny i nie najbardziej dojmujący wymiar problemu, jakim były pułapki tego modelu z punktu widzenia bezpieczeństwa narodowego[6]. Chiny jawiły się w tym kontekście jako jeszcze poważniejsze wyzwanie – jako największy partner oraz źródło metali ziem rzadkich i innych surowców kluczowych dla rozwoju gospodarki oraz transformacji energetycznej[6]. Kwestia przyszłości niemieckiego modelu gospodarczego w warunkach rozpadających się założeń dotyczących funkcjonowania globalizacji i mechanizmów relacji międzynarodowych stała się tym samym nieodłącznym i kluczowym elementem Zeitenwende[6].

Polityka zagraniczna

Niemiecki punkt zwrotny miał wiele wymiarów, ale niewątpliwie jego pierwszą areną był spór o Ostpolitik[10]. Na przestrzeni ostatnich dekad pojawiały się jej różne wersje i odmiany[10]. Wprawdzie Ostpolitik to coś więcej niż polityka rosyjska Niemiec, jednak ich spojrzenie na Wschód i na bezpieczeństwo europejskie zawsze było bardzo silnie ukształtowane przez pryzmat relacji właśnie z Rosją[10]. Na tym w dużej mierze polegała polityka prowadzona pod hasłem: „Russia first”[10]. Jak określił to Christoph Heusgen(inne języki), były doradca do spraw zagranicznych Angeli Merkel, podejmując decyzje w zakresie polityki wschodniej, zawsze zastanawiano się, co będzie „akceptowalne” dla Rosji[10][11]. Wynikało to z przekonania o szczególnym znaczeniu tych relacji i o niezbędności Rosji z punktu widzenia bezpieczeństwa Europy[10]. Zdanie „Nie ma bezpieczeństwa bez Rosji” było swoistą mantrą polityki niemieckiej, wymuszającą utrzymywanie dialogu i współpracy za wszelką cenę[10][12]. Co więcej, w niemieckich elitach dominowało przekonanie, że to właśnie niemieckie podejście do Rosji jest właściwe, racjonalne i oparte na znajomości partnera[10].

Agresja Rosji na Ukrainę wstrząsnęła tym przekonaniem, a raczej w dużym stopniu je zdruzgotała[10]. Fakt, że stało się to tak późno i wymagało wojny na pełną skalę, aby przebić się do świadomości decydentów, było jednym z głównych punktów krytyki, formułowanej także w niemieckich mediach i środowiskach eksperckich[10][13][10]. Dyskusja o błędach niemieckiej Ostpolitik nie zaczęła się w lutym 2022 roku, zaś ostrzeżenia przed utrwalaniem zależności energetycznych od Rosji (w tym Nord Stream 2) oraz naiwnością wobec zamiarów Putina zajmowały ważne miejsce w głównym nurcie niemieckiej debaty publicznej w ostatniej dekadzie[10]. Niemniej nigdy nie osiągnęły one masy krytycznej, która byłaby zdolna zmienić kurs polityki opartej na dekadach doświadczeń, a także utrwalonych przekonań i głęboko zakorzenionych interesów (zwłaszcza dużych przedsiębiorstw odpowiedzialnych za bezpieczeństwo energetyczne Niemiec)[10].

Przemówienie kanclerza Scholza o Zeitenwende tylko zapoczątkowało rewizję głównych zasad i przesłanek Ostpolitik[10]. Nie zawierało jeszcze dogłębnej analizy ani daleko idących wniosków strategicznych[10]. Wielu obserwatorów zwracało zresztą uwagę, że Scholz mówił o punkcie zwrotnym jak o czymś zewnętrznym w stosunku do Niemiec – o zmianie zachodzącej w polityce globalnej i międzynarodowej – i nie odnosił tego pojęcia bezpośrednio do polityki Niemiec[10]. Niemniej jego zapowiedzi utworzenia specjalnego funduszu dla Bundeswehry w wysokości 100 miliardów euro, wysłania broni Ukrainie i inwestycji w niezależność energetyczną od Rosji były niewątpliwie pomyślane jako zwiastuny takiego przełomu[10]. Ale w następnym miesiącach główne wystąpienia programowe wiodących niemieckich polityków poświęcone polityce zagranicznej koncentrowały się już na analizie błędów przeszłości oraz formułowaniu zrębów nowego podejścia do Rosji i innych wyzwań międzynarodowych[10].

Jak przyznał były minister spraw zagranicznych i były szef SPD Sigmar Gabriel – „stanowisko większości Niemców wobec Europy Wschodniej było dość aroganckie”; mówił, że „Nord Stream 2 był błędem”, oraz przestrzegał przed robieniem z Gerharda Schrödera kozła ofiarnego, bo jego polityka miała szerokie wsparcie[10]. Gabriel nie było wówczas już aktywnym politykiem, ale podobne, a przez to mające większą wagę, głosy wychodziły z szeregów Bundestagu, rządu i partii rządzących[10]. Na płaszczyźnie dyskursu politycznego i koncepcji strategicznych stosunek do Rosji przeszedł w ciągu kilkunastu miesięcy od agresji na Ukrainę gruntowną zmianę, głębszą niż kiedykolwiek w ostatnich dekadach[10]. Ten proces nie jest zakończony, nadal budzi kontrowersje i opory[10]. Dotyczy to zwłaszcza SPD, najsilniej związanej z tradycją Ostpolitik, której pierwszym architektem był jej przewodniczący i kanclerz Willy Brandt[10]. Ale to właśnie z tego względu debata w SPD ma szczególne znaczenie[10].

Przewodniczący SPD Lars Klingbeil silnie zaangażował się – najwyraźniej w porozumieniu z ówczesnym kanclerzem Olafem Scholzem – w rewizję podejścia do Rosji, kładąc nacisk na konieczność innego niż dotychczas potraktowania państw Europy Środkowo-Wschodniej i państw bałtyckich oraz odbudowy ich zaufania do Niemiec[10]. W marcu 2023 roku z inicjatywy Klingbeila został przyjęty i ogłoszony w Warszawie dokument „Na rzecz wspólnej socjaldemokratycznej polityki bezpieczeństwa w Europie”, gdzie mowa o konieczności „budowy bezpieczeństwa bez Rosji” oraz „błędzie”, jakim była niedostateczna waga przykładana przez Niemcy do współpracy z państwami Europy Środkowo-Wschodniej w relacjach z Rosją[14][10].

Z punktu widzenia tradycji niemieckiej polityki wschodniej kluczowe było stwierdzenie: „nie możemy już dłużej mówić, że bezpieczeństwo w Europie można zorganizować tylko z Rosją. Teraz trzeba je zorganizować tak, aby bronić go przed Rosją”[15][10]. Taki zapis znalazł się także w dokumencie programowym na temat polityki zagranicznej i bezpieczeństwa przyjętym przez SPD w styczniu 2023 roku[10].

W styczniu 2023 roku frakcja parlamentarna SPD przyjęła dokument programowy o polityce zagranicznej i bezpieczeństwa[16], gdzie akcenty rozłożone były inaczej niż w przemówieniach Klingbeila[17][10]. Nie było tam stwierdzenia, że bezpieczeństwa europejskiego należy dziś bronić przed Rosją[10] Niewiele miejsca poświęcono także kwestii pomocy wojskowej dla Ukrainy, poza stwierdzeniami, że Niemcy udzielają jej „na dużą skalę”[10], Autorzy podkreślali za to – w kontraście do słów Klingbeila – że „należy pozostać z Rosją w dialogu” oraz że „nie mamy żadnego interesu w tym, by powstały [znowu] antagonistyczne bloki”[10]. Te sformułowania wyraźnie odwoływały się do tak ważnej dla politycznej tożsamości SPD tradycji „polityki pokojowej” (Friedenspolitik) i przekonania, że Rosja jest jej niezbędnym komponentem[10]. Istotną rolę odgrywał przy tym obraz Rosji jako silnego mocarstwa nuklearnego, którego całkowita klęska wojenna jest trudna do wyobrażenia[10]. Skoro Rosja – czy tego chcemy, czy nie – pozostanie ważnym graczem, a reżim Putina może przetrwać wojnę, to będzie także niezbędnym elementem porządku międzynarodowego po zakończeniu działań zbrojnych[10].

Dla części starszego pokolenia polityków SPD obrona zrębów dziedzictwa Ostpolitik była także obroną własnych biografii[10]. Ta narracja zakładała, że choć konkretne przedsięwzięcia (jak Nord Stream 2) czy decyzje mogły być problematyczne lub niesłuszne, to podstawowe zasady i wartości, jakimi kierowali się ci politycy, pozostawały w mocy[10]. Wyraźnie widać przy tym było pęknięcie pokoleniowe w SPD[10]. W grupie ok. 50 członków frakcji parlamentarnej tej partii wywodzących się z młodzieżówki partyjnej Jusos biograficzna i emocjonalna więź z tradycją Ostpolitik była dużo słabsza[10]. Politycy ci nie czuli się współodpowiedzialni za decyzje podejmowane w latach osiemdziesiątych, rząd Gerharda Schrödera z lat 1998–2005, czy nawet koncepcje, takie jak partnerstwo dla modernizacji, sformułowane przez późniejszego prezydenta federalnego Franka-Waltera Steinmeiera w 2008 roku[10]. Polityka wschodnia była wręcz dla części z nich obszarem, gdzie mogli zdystansować się od starszego pokolenia i zaznaczyć swoją odrębność[10].

Mimo nacisku na konieczność dialogu z Rosją frakcja parlamentarna SPD daleka była od żądania szybkich negocjacji pokojowych między Rosją a Ukrainą i formułowała dla nich warunki, które nie odbiegały od unijnego konsensusu: „fundamentalne odejście” Rosji od prowadzenia wojny oraz zasada „nic bez Ukrainy i ponad jej głową”[10]. W dokumencie mowa była także o „wiarygodnym odstraszaniu” jako warunku pokoju i bezpieczeństwa w Europie oraz o konieczności posiadania „poważnych zdolności obronnych”, co pozwoli angażować się w politykę odprężenia[10]. Byłby to w istocie powrót do korzeni Ostpolitik z czasów Willy’ego Brandta, kiedy ofercie dialogu z blokiem komunistycznym (Związkiem Radzieckim) towarzyszyły wysokie wydatki na zbrojenia i duża armia[10]. Skuteczne odstraszanie było kluczowym warunkiem tzw. pierwszej Ostpolitik[10]. Dopiero w latach osiemdziesiątych, kiedy SPD była już w opozycji, równowaga między dążeniem do rozbrojenia, pokoju i stabilności a naciskiem na wymogi odstraszania i obrony jako filarów polityki Zachodu została w podejściu tej partii wyraźnie zakłócona[10].

Istotna ewolucja w poglądach na temat Rosji nastąpiła także w opinii publicznej[10]. Według badań przeprowadzonych w listopadzie i grudniu 2022 roku na zlecenie European Council on Foreign Relations 69 procent Niemców uważało Rosję za rywala lub przeciwnika, podczas gdy tylko 12 procent za koniecznego partnera (a 5 procent za sojusznika)[10]. Ten odsetek negatywnych opinii był wyraźnie wyższy niż w innych państwach zachodnich (Francji, Włoszech, Hiszpanii czy Portugalii, a także Rumunii), choć niższy niż w Polsce (79 procent), Danii (82 procent) czy Estonii (80 procent)[18][10]. Badanie Instytutu Spraw Publicznych przeprowadzone w Polsce i w Niemczech przyniosło podobne wnioski[10]. Za bliską lub bardzo bliską współpracą z Rosją opowiadało się 14 procent Niemców, podczas gdy 60 procent było jej przeciwnych (w Polsce te wartości wynosiły, odpowiednio, 11 i 77 procent)[19][10].

Polityka bezpieczeństwa

Kanclerz Scholz zapowiedział utworzenie specjalnego pozabudżetowego funduszu w wysokości 100 miliardów euro, z którego przez cztery lata miały być finansowane wydatki na modernizację armii[20]. Niemcy mieli dzięki temu być w stanie spełnić NATO-wski cel wydatków na wojsko w wysokości 2 procent PKB[20]. Scholz obiecywał Niemcom siły, „które niezawodnie nas ochronią”, i zapowiadał doprowadzenie Bundeswehry do stanu, w którym będzie ona gotowa do „obrony każdego metra kwadratowego sojuszu”[20]. Także ówczesna minister obrony Christine Lambrecht zapewniała w programowym wystąpieniu wygłoszonym we wrześniu 2022 roku, że Niemcy będą nie tylko godnym zaufania partnerem, ale również siłą przywódczą – „także w wymiarze wojskowym”[20][21]. Zgodnie z tą wizją Niemcy mieli zasadniczo zwiększyć swój wkład w obronę Europy i NATO[20]. Olaf Scholz podkreślał w tym kontekście, że Niemcy położą nacisk na kwestię obrony terytorialnej[20]. Zgodnie z reformą Bundeswehry z 2011 roku punkt ciężkości został tymczasem położony na przygotowanie sił zbrojnych do udziału w operacjach poza terytorium Sojuszu[20]. Teraz następował odwrót od przyjętej wówczas strategii (zapoczątkowany częściowo w 2014 roku)[20][22].

Pomoc wojskowa dla Ukrainy

Z kilku powodów niemiecka debata o pomocy wojskowej dla Ukrainy miała specyficzny charakter, inny niż w Polsce i wielu krajach Unii Europejskiej[23].

Po pierwsze, do przełomowego przemówienia Olafa Scholza w Bundestagu obowiązywał w Niemczech zakaz wysyłania broni w regiony objęte konfliktem wojennym[23]. Zniesienie go było pierwszym i najbardziej klarownym sygnałem Zeitenwende, nieprzesądzającym wszakże o charakterze i rozmiarze pomocy, której Niemcy miałby udzielić Ukrainie[23]. To właśnie ta kwestia i problem „czerwonych linii”, jakie wprost lub pośrednio rząd niemiecki wyznaczył sobie w odniesieniu do różnych typów uzbrojenia, które mogłoby zostać przekazane Ukrainie, stały się przedmiotem największych kontrowersji dzielących także partie koalicji rządowej[23].

Po drugie, ze względu na pamięć o II wojnie światowej, a zwłaszcza o zbrodniach popełnionych przez III Rzeszę na froncie wschodnim, obecność niemieckiej broni (zwłaszcza czołgów) na tamtych terenach była tematem szczególnie wrażliwym[23]. Do tego dochodziła wysoka świadomość odpowiedzialności historycznej Niemców wobec narodu rosyjskiego i bardzo niska w odniesieniu do innych narodów byłego ZSRR, w tym Ukraińców – użycie niemieckiego wyposażenia przeciwko Rosjanom natrafiało z tego powodu na wyjątkowe bariery[23]. Zwłaszcza wśród przywiązanych do pacyfistycznej tradycji socjaldemokratów – choć nie tylko dla nich – wizja niemieckich czołgów pędzących na rosyjskie pozycje bardzo długo była trudna do zaakceptowania[23].

Po trzecie, pokolenie Scholza w szczególny sposób naznaczone było obawą przed użyciem broni atomowej[23]. W latach osiemdziesiątych, kiedy ta generacja wchodziła w świat polityki, jej formacyjnym doświadczeniem były protesty przeciwko rozmieszczeniu w RFN przez NATO rakiet średniego zasięgu[23]. Wówczas demonstracje karmiły się obawą przed zbliżającym się atomowym konfliktem ze Związkiem Radzieckim, którego Niemcy byłyby główną areną[23]. Echo tych lęków jest silne do dzisiaj[23].

Po czwarte, Niemcy są państwem, wobec którego z różnych powodów formułowane były szczególne, większe niż wobec większości innych państw UE czy NATO, oczekiwania[23]. Wynikały one z oczywistego dużego potencjału ekonomicznego i przemysłowego, deklarowanej przez Niemcy gotowości do odgrywania roli przewodniej w Europie oraz znaczenia Niemiec w regionie Europy Środkowo-Wschodniej i Wschodniej[23]. Ale nie mniej istotne było to, że Niemcy – mimo słabej kondycji ich armii – akurat dysponowali zasobami, które szczególnie mogłyby przydać się Ukrainie[23]. Dotyczyło to zwłaszcza czołgów (są producentami leopardów i mieli ich ponad 300 sztuk) oraz bojowych wozów piechoty (Rheinmetall był producentem marderów, z których kilkaset pozostawało w wyposażeniu Bundeswehry lub znajdowałi się w posiadaniu producenta)[23]. Niemcy zatem nie tylko mogły zaspokoić część potrzeb Ukrainy w tym zakresie[24], lecz także wymagana była ich zgoda na wysłanie tego uzbrojenia przez inne państwa, które posiadały je w swoim wyposażeniu[25][23]. Już choćby dlatego Niemcy były państwem kluczowym z punktu widzenia wsparcia dla Ukrainy, ale jednocześnie tam największe były obiekcje i ograniczenia polityczne w odniesieniu do pomocy wojskowej[23]. Połączenie tych dwóch czynników najlepiej tłumaczyło stawkę dyskusji o zaangażowaniu oraz siłę kontrowersji, jakie wokół niej narosły[23].

Główne filary postawy kanclerza Scholza w sprawie pomocy wojskowej dla Ukrainy to odmowa działania w pojedynkę oraz brak zgody na przejęcie przywództwa w tej dziedzinie[23]. Niemiecką „czerwoną linię” w pomocy wojskowej dla Ukrainy niemal od początku wojny wyznaczało stanowisko, zgodnie z którym Niemcy same nie udostępnią Ukrainie ofensywnej broni zachodniej produkcji (np. czołgów, wozów czy samolotów bojowych) ani też nie staną na czele prowadzącej do tego ewentualnej inicjatywy[23].

Częścią strategii Niemiec była natomiast pomoc w wysyłaniu tam czołgów sowieckiej produkcji, głównie przez państwa Europy Środkowo-Wschodniej[23]. Służył temu tzw. Ringtausch, czyli operacja zamienna, na mocy której sprzęt darowany Ukrainie przez te państwa zastępowany był przez czołgi i wozy bojowe przekazane im przez Niemcy[26][23]. Niemicy zawarły stosowne umowy z państwami regionu[23]. Dzięki nim Słowacja przekazała Ukrainie 30, Czechy zaś 40 czołgów produkcji radzieckiej[23]. W zamian za to Niemcy miały dostarczyć im odpowiednio 14 i 15 niemieckich leopardów[23]. Słowenia oddała Ukrainie 28 czołgów, za co otrzymała od Niemiec 43 transportery opancerzone[23]. Grecja miała z kolei dostać 40 wozów bojowych typu Marder jako ekwiwalent 40 czołgów, które miały trafić na Ukrainę. W przypadku Polski Ringtausch nie doszedł do skutku: oferta niemiecka nie była bowiem dostatecznie satysfakcjonująca dla polskiej armii[23]. Niemcy oferowały tylko 20 czołgów typu Leopard 2 (Polska chciała ich co najmniej dwa raz więcej) oraz 100 jeszcze starszych modeli Leopard 1, którymi Polska nie była zainteresowana[27][23].

Polityka energetyczna

W przeciwieństwie do prób przestawienia Bundeswehry na nowe tory, rewizja partnerstwa energetycznego z Rosją – drugi kluczowy wymiar Zeitenwende – przyniosła głębokie i w dużej części najpewniej nieodwracalne zmiany[28]. Od 1 stycznia 2023 roku Niemcy nie importowały z Rosji żadnych surowców energetycznych, choć przed agresją Rosji przeciwko Ukrainie zależność Niemiec od rosyjskich paliw kopalnych była bardzo wysoka (gaz ziemny 55 procent, ropa i produkty naftowe 37 procent, węgiel 57 procent)[28]. Wycofanie się z importu było konsekwencją embarga nałożonego przez Unię Europejską na import węgla (od sierpnia 2022) i ropy (od stycznia 2023), a także całkowitego przerwania dostaw gazu przez Rosję w wyniku uszkodzenia Nord Stream we wrześniu 2022 roku[28].

Po agresji rosyjskiej Niemcy boleśnie odczuły używanie przez Rosję dostaw energii jako środka nacisku i szantażu[28]. Wiosną okazało się, że magazyny gazu w Niemczech, będące własnością Gazprom Germania (spółki córki Gazpromu), były niemal puste[28]. Bez odpowiednich zapasów Niemcy mogły o wiele łatwiej stać się przedmiotem szantażu ze strony głównego dostarczyciela gazu, czyli Gazpromu[28]. W istocie latem 2022 roku Gazprom kilkukrotnie zmniejszał i przerywał dostawy pod pretekstem niespodziewanych awarii i konieczności napraw, próbując wedle wszelkiego prawdopodobieństwa wywrzeć nacisk na społeczeństwo i rząd niemiecki oraz nakłonić je do złamania jedności Zachodu w sprawie wsparcia Ukrainy[28]. Rząd federalny oparł się tym naciskom, nawet jeśli Niemcy sprzeciwiały się wprowadzeniu przez UE embarga na gaz[28]. Rosyjskie dostawy były potrzebne, aby zapewnić stopniowe przejście na alternatywne dostawy[28]. Od początku września, kiedy Rosja zmniejszyła swoje dostawy niemal do zera, całkowite zastąpienie importu rosyjskiego gazu stało się już koniecznością[29][28].

Jeszcze przed wybuchem wojny, 22 stycznia 2022 roku, kanclerz Olaf Scholz podjął politycznie wymowną decyzję o wstrzymaniu certyfikacji gazociągu Nord Stream 2, koniecznej do uruchomienia dostaw gazu tą drogą[28]. Stało się tak w reakcji na uznanie przez Rosję samozwańczych separatystycznych republik Ługańskiej i Donieckiej, będące poważnym naruszeniem prawa międzynarodowego[28]. Putin – argumentował Scholz – łamał swoimi działaniami na wschodzie Ukrainy nie tylko porozumienie mińskie, ale także Kartę Narodów Zjednoczonych, która mówi o zachowaniu integralności terytorialnej i suwerenności państw[30][28]. Niecały rok później niemiecka spółka Gas for Europe (utworzona w lutym 2022 roku), która miała być operatorem niemieckiej części gazociągu, rozwiązała się, co czyniło wznowienie projektu bardzo mało prawdopodobnym[31][28]. Spółka Nord Stream 2, po wycofaniu się zachodnich firm kontrolowana już tylko przez Gazprom, stała zaś u progu bankructwa[28]. Zwrot w sprawie Nord Streamu 2 oznaczał odejście od wieloletniej linii kolejnych rządów niemieckich przedstawiających ten projekt jako mający charakter wyłącznie biznesowy[28]. Ale towarzyszące mu dostrzeżenie i uznanie ryzyka związanego z silnymi powiązaniami energetycznymi z Rosją otworzyły też drogę do kolejnych decyzji, co w miesiącach późniejszych zasadniczo zmieniło krajobraz niemieckiej polityki energetycznej[28].

We wrześniu 2022 roku rząd niemiecki kosztem 6,3 miliarda euro dokonał nacjonalizacji spółki Gazprom Germania (wcześniej przemianowanej na Securing Energy for Europe), która była największym dostawcą gazu w Niemczech (odpowiadała za 40 procent dostaw surowca)[28]. Spółka już w kwietniu 2022 roku została przejęta pod zarząd komisaryczny sprawowany przez Federalną Agencję Sieci(inne języki), która odtąd miała wszystkie prawa głosu wynikające z akcji spółki i była uprawniona do podejmowania wszelkich decyzji, czyli w bezprecedensowy sposób przejęła funkcję właściciela[28]. Gazprom Germania posiadała m.in. największy w Niemczech magazyn gazu w Rehden w Dolnej Saksonii (¹⁄⁵ pojemności magazynowej w Niemczech), była właścicielką innych ważnych spółek w niemieckim przemyśle gazowym, m.in. spółki handlującej gazem Wingas(inne języki), zaopatrującej zakłady komunalne, i odpowiadała za import gazu z Rosji[28]. Tak rząd niemiecki zareagował na próby zbycia przez Gazprom udziałów w spółce na rzecz innych podmiotów rosyjskich i to w sposób pozbawiony przejrzystości[28]. Minister gospodarki Robert Habeck uzasadnił decyzję tym, że Gazprom kontroluje infrastrukturę krytyczną, która dzięki przejęciu kontroli przez państwo „nie będzie [odtąd] narażona na arbitralne decyzje Kremla”[32][28]. Sefe (Gazprom Germania) ponosiło w momencie przejęcia ogromne straty, co spowodowało, że wartość przedsiębiorstwa stała się ujemna, dzięki czemu Niemcy uniknęły konieczności zapłacenia odszkodowania za wywłaszczenie[33][28].

We wrześniu 2022 pod zarząd powierniczy przejęty został także Rosneft Deutschland, posiadający w Niemczech kilka rafinerii, które do tej pory pokrywały 12 procent krajowych mocy rafineryjnych (w tym rafinerię w Schwedt, zaopatrującą całe Niemcy Wschodnie)[34][28]. Podstawą prawną powiernictwa był zapis w ustawie o bezpieczeństwie energetycznym[28]. Stanowiła ona, że krok taki jest możliwy, jeśli przedsiębiorstwo nie może w inny sposób wypełniać swoich zadań służących społeczeństwu i istnieje ryzyko, że bezpieczeństwo dostaw zostanie naruszone[35][28]. Zarząd powierniczy przewidziano na sześć miesięcy, do marca 2023 roku, choć mógł on zostać przedłużony[28]. Podjęto rozmowy z polskim rządem o dostawach ropy do rafinerii w Schwedt przez Naftoport w Gdańsku i ropociąg Drużba[28]. Były one konieczne dla zapewnienia pełnych mocy rafinerii[28]. Sytuacja Rosneftu była inna niż Sefe/Gazprom Germania[36][28]. Inaczej niż importer gazu spółka ta była dobrze skapitalizowana i nie było zagrożenia nadmiernym zadłużeniem[28]. Mogło to oznaczać większe koszty odszkodowawcze dla rządu niemieckiego w przypadku nacjonalizacji[28].

Aby uratować spółkę, a wraz z nią dostawy gazu dla milionów gospodarstw domowych, rząd federalny przejął także udziały w Uniperze, największym niemieckim koncernie importującym gaz i dystrybuującym go w Niemczech[28]. Spółka poniosła ogromne straty (nawet 300 milionów euro dziennie), gdyż musiała wywiązać się ze swoich kontraktów z lokalnymi odbiorcami gazu, nie mając już dostępu do taniego importu z Rosji[28]. Konieczność sprowadzania go po znacznie wyższej cenie z innych źródeł sprawiła, że Uniper znalazł się na krawędzi bankructwa[28]. Nacjonalizacja Uniperu kosztowała niemieckiego podatnika dotąd 14 miliardów euro[37].

Kluczową rolę w przestawieniu polityki bezpieczeństwa energetycznego na inne tory odgrywały jednak nie tylko głębokie zmiany własnościowe i prawne uderzające w rosyjskich właścicieli kluczowych graczy na rynku energii, lecz przede wszystkim wysiłki na rzecz zastąpienia ogromnych wolumenów importu z Rosji (50 milionów m³ gazu rocznie) dostawami z innych źródeł[28].

W swoim przemówieniu poświęconym Zeitenwende w lutym 2022 roku kanclerz Olaf Scholz zapowiedział budowę wspartych pieniędzmi publicznymi terminali służących do sprowadzania gazu płynnego (LNG), które poprzednie rządy uważały – ze względu na dostawy taniego gazu z Rosji – za niepotrzebne i nieopłacalne[28]. Teraz budowa infrastruktury LNG stała się koniecznym warunkiem dla zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego i bodaj najbardziej wyrazistym symbolem Zeitenwende[28]. Do końca 2022 roku do użytku zostały oddane dwa terminale pływające (FSRU) w Wilhelmshaven i Brunsbüttel (o łącznej przepustowości 12,5 miliarda m³, czyli ⅛ niemieckiego zużycia gazu i ok. ¼ importu z Rosji w skali roku), zaś w styczniu 2023 roku uruchomiono trzeci z nich w Lubminie[28]. Planowane były też kolejne terminale pływające i stacjonarne[28]. Terminale obsługiwane były przez przedsiębiorstwa energetyczne na zlecenie rządu, który płacił za ich wynajęcie, a ponieważ Niemcy dążą do osiągnięcia neutralności klimatycznej, miały one być również przeznaczone do dostarczania i przetwarzania wodoru lub produktów z niego pochodzących, takich jak amoniak[38][28]. Razem wzięte mają one do 2027 roku zwiększyć możliwości importu gazu płynnego do 73 miliardów m³ rocznie (czyli o ponad 20 miliardów m³ więcej niż dotychczasowy import z Rosji)[39][28]. Niewykluczone, że Niemcy uzyskają tym samym nadwyżki mocy importowych LNG, dzięki którym będą mogły wykorzystywać je nie tylko na własne potrzeby, ale także po to, by zaopatrywać kraje sąsiednie[28].

Kluczową kwestią pozostawało zapewnienie wystarczających dostaw gazu LNG, aby zastąpić ogromną lukę spowodowaną zerwaniem współpracy z Gazpromem[28]. Rząd niemiecki i przedsiębiorstwa energetyczne zawarły szereg porozumień i umów mających zagwarantować takie dostawy w przyszłości[40][28]. Partnerami były przedsiębiorstwa ze Stanów Zjednoczonych, Norwegii, Kataru, Arabii Saudyjskiej, Kanady i innych krajów, kontynuowano też wysiłki zmierzające do zawierania dalszych kontraktów[28]. Kontrakty te wiązały niemieckich kontrahentów na 15–25 lat, co miało istotne znaczenie polityczne z punktu widzenia relacji z Rosją[28]. W ten sposób tworzyło się lobby gospodarcze, które będzie przeciwne wznowieniu bliskiej współpracy energetycznej z Rosją, gdyby taka miała być w przyszłości rozważana[28].

Ku zaskoczeniu dużej części niemieckiej opinii publicznej odłączenie się od importu surowców z Rosji nie spowodowało dramatycznego załamania na rynku energii i kryzysu gospodarczego[28]. Duży udział miały w tym lekka zima i oszczędności gazu (14 procent w porównaniu z 2021 rokiem), zwłaszcza przez przemysł, który ograniczył produkcję lub przestawił się na inne źródła energii[28]. Ale rządowi udało się też zapełnić i utrzymać na wysokim poziomie stan przejętych pod swoją kontrolę magazynów gazu (podczas gdy celem ustawowym jest zapełnienie ich w 40 procentach do początku lutego, to stan na 2 lutego wynosił 78 procent)[41][28]. Rząd federalny zapewniał, że w zasobach gazu pozyskiwanego na rynkach spotowych (zajmuje się tym prywatna firma Trading Hub Europe(inne języki), rząd nie bierze udziału w negocjacjach) nie ma gazu z Rosji[28]. Teoretycznie rosyjski gaz mógłby trafiać do Niemiec pośrednio przez terminale LNG w krajach sąsiednich, ale rząd deklarował, że próbuje ograniczyć takie ilości do minimum[42][28].

Podczas gdy w wymiarze energetycznym doszło do całkowitego odłączenia się od Rosji[43], gwałtowne załamanie widoczne było także w wymianie handlowej w ogóle[28]. Od grudnia 2021 do grudnia 2022 roku eksport z Niemiec do Rosji spadł o prawie 60 procent, zaś import z Rosji o 53 procent[28]. Główny wpływ na te dane miały, rzecz jasna, sankcje i koniec importu surowców energetycznych, który był kluczowym elementem współpracy gospodarczej[28].

Istotne znaczenie, zwłaszcza z punktu widzenia przyszłości relacji gospodarczych między Rosją a Niemcami, miała też postawa przedsiębiorstw niemieckich zaangażowanych w Rosji[28]. Według danych Uniwersytetu Yale 351 przedsiębiorstw niemieckich całkowicie wycofało się z Rosji, zaś 488 zawiesiło działalność, 167 przedsiębiorstw zredukowało swoje zaangażowanie, 165 zrezygnowało z nowych inwestycji, a 228 kontynuowało działalność gospodarczą bez zmian[44][28]. Rosję opuściły m.in. Siemens (po 174 latach), a także Deutsche Telekom, Deutsche Bank, Wella (kosmetyki), OBI czy MAN[45][28].

Z punktu widzenia partnerstwa gospodarczo-energetycznego, które przez dekady łączyło Niemcy i Rosję, bodaj największe znaczenie miało wycofanie się spółki Wintershall[28]. Spółka córka koncernu chemicznego BASF była filarem współpracy energetycznej z Rosją i głównym partnerem Gazpromu[28]. Kilka lat temu BASF i rosyjska firma wymieniły się aktywami w ramach transakcji wartej 12 miliardów euro: niemiecki koncern otrzymał licencje na wydobycie na Syberii, w zamian za co Gazprom przejął udziały w prowadzonej odtąd wspólnie działalności w zakresie obrotu i magazynowania gazu ziemnego w Niemczech[28]. W ten sposób rosyjska firma przejęła m.in. kontrolę nad magazynami gazu w Rehden, Jemgum i Haidach w Austrii[28]. Dla Wintershalla Rosja była najważniejszym obszarem wydobycia, a ze złóż gazu na Syberii pochodziła połowa produkcji firmy[46][28]. Także jako akcjonariusz spółki Nord Stream 2 Wintershall był najważniejszym orędownikiem bliskiej współpracy energetycznej z Rosją[28]. Decyzję o wycofaniu się spółka ogłosiła w styczniu 2023 roku, powołując się na niemożność pogodzenia „wojny napastniczej prowadzonej przez Rosję z jej wartościami” i krytykując jej „faktyczne wywłaszczenie” przez Rosję[28]. BASF poniósł z tego tytułu stratę w wysokości 7,3 miliarda euro[47][28].

Przypadek Wintershalla jest ważny o tyle, że może być symbolem tego, co w wyniku wojny i Zeitenwende zapewne staje się rzeczywistością: końca wieloletniego partnerstwa strategicznego w obszarze współpracy energetycznej między Rosją a Niemcami oraz nadziei na rozszerzenie go na inne kluczowe obszary gospodarki[28]. Owszem, potrzeba utrzymywania kanałów dialogu z Rosją i sprzeciw wobec wykluczania jakiejkolwiek możliwości porozumienia z Moskwą w przyszłości nie są kwestionowane ani w SPD, ani w klasie politycznej w ogóle[28]. Ani rząd federalny, ani też zwolennicy rewizji Ostpolitik, nie dążą do zamknięcia kanałów dyplomatycznych dzisiaj i całkowitej izolacji Rosji w przyszłości[28]. Również w środowisku eksperckim panowało przekonanie, że „całkowita izolacja Rosji nie jest celowa w dłuższej perspektywie[28]. Kontrolowana integracja gospodarcza i technologiczna leży w interesie Niemiec i Europy” – pisali w rozprawiającej się z błędami Ostpolitik analizie eksperci think tanku DGAP(inne języki)[13][28].

Jednak działania władz rosyjskich i Gazpromu zburzyły utrzymujące się przez długi czas w Niemczech przekonanie, że mimo swoich deficytów Rosja jest przewidywalnym partnerem biznesowym i w dłuższej perspektywie obiecującym rynkiem[28]. Strategiczny, mający silnie polityczny wymiar, charakter relacji między Rosją a Niemcami zasadzał się przede wszystkim na interesach wielkich przedsiębiorstw niemieckich, zwłaszcza w sektorze energetycznym, oraz na symbiozie tych interesów z dominującym podejściem w polityce zagranicznej opartym na przekonaniu, że powiązania gospodarcze są ważnym środkiem oddziaływania na Rosję, mitygowania jej ambicji geopolitycznych oraz wspierania stabilności i pokoju[28]. Koncerny energetyczne ustawowo odpowiedzialne były za dbanie o bezpieczeństwo energetyczne państwa (rząd odgrywał tu rolę tylko flankującą), wskutek czego definiowane przez nie interesy utożsamiano w dużej mierze z interesem państwa[48][28]. Ze względu na sankcje i sytuację wewnętrzną Rosja długo nie będzie atrakcyjnym miejscem do inwestowania[28]. Decyzje podjęte przez BASF, Wintershall czy Siemensa – czołowe koła zamachowe polityczno-gospodarczej symbiozy między Rosją a Niemcami, które wycofały się całkowicie z Rosji – nie zostaną odwrócone[28]. Przez najbliższe lata główne przedsiębiorstwa niemieckie będą orientować się na innych partnerów, inne źródła surowców i inne rynki zbytu niż Rosja[28]. Tani rosyjski gaz może pozostać atrakcyjny dla niemieckiego (i w ogóle europejskiego) przemysłu, choć trudno dziś przewidzieć, jak zmieniać się będzie zapotrzebowanie na niego[28]. Z jednej strony Niemcy zamierzają inwestować szybciej i więcej w odnawialne źródła energii[28]. Z drugiej jednak strony gaz pozostanie kluczowym surowcem przejściowym niemieckiej Energiewende, zwłaszcza że Niemcy trzymają się przyspieszonej rezygnacji z węgla i atomu[28]. Nie można wykluczyć, że – w zależności od wyniku wojny i przyszłości rosyjskiego reżimu – pewne ilości gazu z Rosji będą importowane także przez Niemcy (np. przez gazociąg ukraiński)[28]. Niewiele wskazuje natomiast na to, aby możliwy był powrót do sytuacji sprzed wybuchu wojny, wznowienie Nord Stream 2 czy odnowa gazowego sojuszu między Niemcami a Rosją[28]. Droga wstecz do business as usual wydaje się zamknięta nie tylko ze względu na dokonującą się rewizję Ostpolitik, lecz także z uwagi na wyczerpanie się modelu – nomen omen – biznesowego, na którym ten dawny układ się opierał[49][28].

Przypisy

  1. Zeitenwende (zmiana czasów, punkt zwrotny, nowa era), [w:] Leksykon Niemiecki [online], Ośrodek Studiów Wschodnich [dostęp 2026-02-24].
  2. Buras 2023 ↓, s. 71.
  3. a b c d e f Buras 2023 ↓, s. 7.
  4. Buras 2023 ↓, s. 8.
  5. a b c d e Piotr Buras, Zmiana przez wojnę: Niemcy wobec Rosji po 2022 roku, Fundacja im. Stefana Batorego, 2026, s. 69–79, ISBN 978-83-68802-05-4.
  6. a b c d e f g h i j k l m n o p q r s t u v w x y z aa ab ac ad ae af ag ah ai aj ak Buras 2023 ↓, s. 10–13.
  7. T. Bagger, The World According to Germany: Reassessing 1989, Atlantik-Brücke, pierwodruk: „The Washington Quarterly”, styczeń 2019.
  8. S. Płóciennik, Niemcy i kryzys globalizacji: strategie działania, Ośrodek Studiów Wschodnich, 17 maja 2022.
  9. H. Kundnani, The Cost of Competitiveness: Why Germany’s Security Requires an EconomicTransformation, 49security, 6 września 2022.
  10. a b c d e f g h i j k l m n o p q r s t u v w x y z aa ab ac ad ae af ag ah ai aj ak al am an ao ap aq ar as at au av aw ax ay Buras 2023 ↓, s. 14–20.
  11. C. Heusgen [rozm. przepr. C. Hoffmann, C. Schult], I Have Eliminated „the West” from My Vocabulary, „Der Spiegel”, 23 października 2021.
  12. T. Urban, Verstellter Blick, Die deutsche Ostpolitik, edition fotoTAPETA, Berlin 2022.
  13. a b S. Meister, W. Jilge, Nach der Ostpolitik, DGAP Analyse, 10 października 2022.
  14. „For a shared social democratic security policy in Europe”, K. Dunz, Klingbeil in Warschau: die neue Ostpolitik der SPD – und ein erneutes Schuldeingeständnis, Redaktionsnetzwerk Deutschland, 8 marca 2023.
  15. L. Klingbeil [rozm. przepr. P, Dausend, A. Sauerbrey], Putin hat uns belogen und betrogen, „Zeit Online”, 11 stycznia 2023.
  16. Positionspapier der SPD-Bundestagsfraktion, Sozialdemokratische internationale Politik in der Zeitenwende, 13 stycznia 2023.
  17. L. Caspari, Wir sind auch noch da, „Zeit Online”, 12 stycznia 2023.
  18. T. Garton Ash, I. Krastev, M. Leonard, United West, divided from the rest: Global public opinion one year into Russia’s war on Ukraine, ECFR Policy Brief, 22 lutego 2023.
  19. M. Kopka-Piątek, J. Kucharczyk, Transatlantic Cooperation in the Context of Russian Aggression Against Ukraine. Polish and German Opinions, Research Report, Instytut Spraw Publicznych, Warszawa 2023.
  20. a b c d e f g h Buras 2023 ↓, s. 37–42.
  21. Das Bundesministerium der Verteidigung, Grundsatzrede zur Sicherheitsstrategie: Streitkräfte wieder in den Fokus rücken, 13 września 2022.
  22. Die Bundesregierung, Rede von Bundeskanzler Scholz bei der Bundeswehrtagung am 16. September 2022, 16 września 2022.
  23. a b c d e f g h i j k l m n o p q r s t u v w x y z aa ab Buras 2023 ↓, s. 24–28.
  24. S. Kaminski, Welche Waffen will Kanzler Olaf Scholz in die Ukraine liefern?, „Augsburger Allgemein”, 20 kwietnia 2022.
  25. W sumie armie europejskie w 19 państwach miały wówczas ponad 2000 leopardów: G. Gressel, R. Loss, J. Puglierin, The Leopard plan: How European tanks can help Ukraine take back its territory, ECFR, 9 września 2022.
  26. Flawed But Commendable: Germany’s Ringtausch Programme, Oryx, 6 września 2022.
  27. D. Kyranoudi, W. Szymanski, K. Verseck, Hilft der Ringtausch der Ukraine? Eine Chronik des deutschen Zögerns, Deutsche Welle, 9 listopada 2022.
  28. a b c d e f g h i j k l m n o p q r s t u v w x y z aa ab ac ad ae af ag ah ai aj ak al am an ao ap aq ar as at au av aw ax ay az ba bb bc bd be bf bg bh bi bj bk bl bm bn bo bp bq br bs bt bu bv bw bx by bz ca cb cc cd ce cf Buras 2023 ↓, s. 43–51.
  29. 6 J. Pepe, Germany Energy Policy in turbulent times: between transition chances and lock-in risks, Italian Institute for International Political Studies, 23 listopada 2022.
  30. Bundeskanzler Scholz kündigt Stopp von Ostsee-Pipeline Nord Stream 2 an, Statements Olaf Scholz und Micheál Martin, „Die Welt”, 22 lutego 2022.
  31. J. Mueller-Töwe, L. Wienand, Deutsche Nord-Stream-2-Tochter abgewickelt, t-online, 20 stycznia 2023.
  32. T. Bücker, Was wird aus Gazproms Deutschlandgeschäft?, Tagesschau, 5 kwietnia 2022.
  33. K. Stratmann, Bund erstaatlicht Ex-Gazprom-Tochter Sefe, „Handelsblatt”, 14 listopada 2022.
  34. A. Fedorska, J. Olk, K. Stratmann, Polen macht Druck auf Berlin: Enteignung von Rosneft Deutschland rückt näher, „Handelsblatt”, 12 grudnia 2022.
  35. Rosneft Deutschland unter Treuhandverwaltung, Tagesschau, 16 września 2022.
  36. Polen-fordert-offenbar-PCK-Verstaatlichung-article23778175.html Polen fordert offenbar PCK-Verstaatlichung, n-tv, 12 grudnia 2022.
  37. J. Hildebrand, J. Olk, Energie-Rettungspaket kostet bislang 29,5 Milliarden Euro, „Handelsblatt”, 18 stycznia 2023.
  38. N. Kreimeier, Was Sie über Deutschlands LNG-Deals wissen müssen, „Capital”, 2 grudnia 2022.
  39. C. Krapp, Bei LNG drohen Überkapazitäten – baut Deutschland zu viele Terminals?, „Handelsblatt”, 4 stycznia 2023.
  40. S. Dennison, G. Piaskowska, P. Zerka, EU Energy Deals Tracker – Germany, ECFR.
  41. Bundesnetzagentur, Aktuelle Lage der Gasversorgung in Deutschland.
  42. M. Scheppe, Netzagentur-Chef Müller verteidigt teures Auffüllen der Gasspeicher, „Handelsblatt”, 18 stycznia 2023.
  43. W grudniu 2022 r. 42 procent zużywanego w Niemczech gazu pochodziło z Norwegii, 29 procent z Holandii, a 25 procent z innych krajów (bez Rosji). Dane za: Die Energieversorgung 2022 – Jahresbericht, Bundesverband der Energie- und Wasserwirtschaft, 20 grudnia 2022, s. 15.
  44. Over 1,000 Companies Have Curtailed Operations in Russia – But Some Remain, Yale School of Management.
  45. Stop Doing Business with Russia, Leave Russia.
  46. B. Freytag, BASF-Tochter in Russland mithin „wirtschaftlich enteignet”, „Frankfurter Allgemeine FAZ.NET”, 17 stycznia 2023.
  47. J. Flauger, BASF schreibt Milliardenverlust nach Russland-Rückzug, „Handelsblatt”, 18 stycznia 2023.
  48. P. Buras, Między Europą a Gazpromem. Niemcy, Rosja i bezpieczeństwo energetyczne, Centrum Stosunków Międzynarodowych, 2008, nr 7.
  49. K. Liik, The old is dying and the new cannot be born: A power audit of EU-Russia relations, ECFR Policy Brief, 14 grudnia 2022.

Bibliografia

Content Disclaimer

Informasi ini disarikan dari Wikipedia dan disajikan kembali untuk tujuan edukasi. Konten tersedia di bawah lisensi CC BY-SA 3.0. Kami tidak bertanggung jawab atas ketidakakuratan data yang bersumber dari kontribusi publik tersebut.

  1. The information displayed on this website is sourced in part or in whole from Wikipedia and has been adapted for the purpose of restating it. We strive to provide accurate and relevant information, however:
  2. There is no guarantee of absolute accuracy. Wikipedia is an open, collaborative project that can be edited by anyone, so information is subject to change.
  3. It is not intended to constitute professional advice. The content displayed is for informational and educational purposes only. For important decisions (e.g., medical, legal, or financial), please consult a professional.
  4. Content copyright. Wikipedia is licensed under the Creative Commons Attribution-ShareAlike License (CC BY-SA). This means that content may be reused with appropriate attribution and shared under a similar license.
  5. Responsible use. Any risk arising from the use of information from this website is entirely the responsibility of the user.